Jak bardzo jesteśmy w lesie z ekologią?

 Ten tekst miał nie powstać. Lepiej by było, gdyby nigdy nie musiał oglądać światła dziennego! Ale, jak wiemy, jedno chcieć drugie mieć – więc dzisiaj tekst o tym, jakie konsekwencje niesie ze sobą wycinka drzew, dlaczego wciąż trwa wojna o to, czy wycinanie lasów jest konieczne i w jaki sposób każdy z nas może wspomóc las.

 

Spadaj na drzewo!

Na portalach społecznościowych trwa wielka wojna o to, czy wycinka drzew jest zjawiskiem niszczycielskim, czy może konsekwencją i koniecznością rozwoju gospodarczego. Formują się różne ugrupowania: obrońcy puszczy, „zieloni”, „ekoterroryści”, przyjaciele lasu. Epitety są coraz ostrzejsze
a wymiana zdań często odbiega od grzecznej rozmowy. Dlaczego ten temat jest tak drażliwy? Zwróćmy uwagę na podstawowy błąd w tego typu dyskusjach: pomiędzy ścinaniem drzew a ich masową wycinką jest ogromna różnica. Regularne, kontrolowane wycinki lasów są potrzebne, by ten skomplikowany ekosystem mógł rozwijać się prawidłowo. Dzięki tego rodzaju zagospodarowaniu, z lasu usuwane są szkodniki i drzewa, które chorują i mogą tę chorobę przenieść na pozostałe osobniki. Miejsca po usuniętych drzewach z czasem zasiedlane są przez nowych mieszkańców, którzy kontynuują łańcuch ekologiczny terenu po wycince. Jest to zdrowe i dobre działanie, służące utrzymaniu bioróżnorodności i po prostu – dobrej kondycji lasu. I najprawdopodobniej o tym rozróżnieniu zapominają strony konfliktu, co powoduje, że dyskusje o wycinaniu lasów są tak burzliwe i zdają się nie mieć końca. W tym artykule przeczytacie o konsekwencjach, jakie niesie ze sobą masowa, niekontrolowana wycinka drzew.

Był las nie ma nas

Trudno z resztą mówić o jakiejkolwiek kontroli, kiedy uzmysłowimy sobie, że co minutę z powierzchni Ziemi znika bezpowrotnie obszar 40 boisk do gry w piłkę nożną. Co minutę, bezpowrotnie.
Efekty tej ekologicznej grabieży (bo inaczej nie można tego nazwać) odczuwamy na co dzień, dotyczą nas bezpośrednio. Drzewa są główny źródłem tlenu na naszej planecie. W Polsce tereny leśne stanowią prawie 30 % powierzchni, więc jasnym jest, że są one prawdziwymi, zielonymi płucami każdego z nas. Tymczasem, coraz więcej polskich miast skażonych jest smogiem. Coraz bardziej nasze miasta nas duszą, nie pozwalają oddychać. Przyczyn powstawania smogu jest oczywiście wiele, ale bardzo poważnym powodem, dla którego nasze aglomeracje to zadymiony, szary krajobraz to usuwanie całych placów zieleni pod zabudowę deweloperską. Przez wycinanie starych, gęstych parków, odbieramy sobie nie tylko miejsce odpoczynku, aktywności fizycznej, ale i tlen, którym oddychamy. Raporty Generalnej Dyrekcji Polskich Lasów Państwowych mówią, że poziom zalesienia naszego kraju rośnie. Jeszcze w latach 50., w wyniku przesunięcia granic i leczenia ran po II Wojnie Światowej, którego konsekwencją było budowanie na potęgę – zalesienie kraju sięgało tylko 20%. Dzisiaj szacuje się, że dzięki sadzeniu nowych drzew i naturalnej regeneracji lasu, możemy pochwalić się 30% zalesieniem powierzchni kraju.  Dane te mogą napawać optymizmem, ale musimy pamiętać, że tempo rozwoju przemysłu i rolnictwa, które są głównym powodem masowej wycinki lasów, jeszcze nigdy nie było tak szalenie wysokie i porównywanie go z tym sprzed 60 lat nijak się ma do rzeczywistości.

Nie ma, nie ma wody na pustyni

Wystarczy przez chwilę się zastanowić. Od kilkunastu, a szczególnie kilku ostatnich lat, lasy w Polsce pustoszone są przez nawałnice (jak ta pamiętna z Suszka na Pomorzu z 2017 roku, kiedy zginęły dwie osoby, a wiatr położył prawie 10 milionów metrów sześciennych drzew) i susze. Wycinka drzew prowadzi do zaburzeń klimatu i gospodarki wodnej terenów leśnych. Do naszych lasów coraz częściej przez cały sezon obowiązują zakazy wstępu. Torfowiska, bagna i cieki wodne, które zasilają drzewa w wodę i składniki mineralne wysychają i znikają bezpowrotnie. Zwierzęta szukają nowych areałów, las staje się coraz mniej zielony, porastają go wysokie trawy zamiast mchu. Polskie lasy zamieniają się w pustynne krajobrazy. Naprawdę nie trzeba szukać daleko, by zobaczyć, jak fatalne konsekwencje nieregulowanej działalności człowieka dotyczą życia każdego z nas.

Z kamerą wśród ostatnich zwierząt

Deforestacja związana z przemysłowym rolnictwem jest głównym powodem zanikania różnorodności biologicznej – to zdanie okrągłe, powtarzane przez programy edukacyjne, portale ekologiczne, fundacje i działaczy związanych z ekologią. Przyjrzyjmy mu się jednak dokładnie.

Różnorodność biologiczna to pewien sposób zorganizowania życia, który jest niepowtarzalny, a czasem i nieodnawialny. Jedne jego elementy nie mogą funkcjonować bez pozostałych i nie można ich niczym zastąpić.

Na początku 2018 roku świat obiegła tragiczna informacja o śmierci ostatniego na Ziemi białego nosorożca północnego o imieniu Sudan. Wiadomość ta pojawiła się dosłownie wszędzie: w telewizji, serwisach internetowych, na Facebooku i Twitterze. Udostępniali ja aktorzy, politycy i nasi znajomi. Dyskutowano o karygodnych działaniach kłusowników i szamanów afrykańskich. A przecież dzikie gatunki nie wymierają wyłącznie od strzelb myśliwych i religijnych rytuałów. Źródła ich zagłady trzeba szukać głębiej. Zamienianie terenów dzikich pod uprawy i wydobywanie z nich surowców naturalnych spowodowało, że zwierzęta zostały pozbawione miejsca, w którym mogłyby się schronić, i z którego czerpałyby pożywienie. W konsekwencji, zostały zmuszone do migracji na tereny nieosłonięte, a nawet zurbanizowane. Spowodowało to, że stały się łatwą zdobyczą dla największych drapieżników świata – kłusowników.

Po drugiej stronie świata

Czy wiecie, że konsekwencją karczowania lasów tropikalnych w Afryce jest umieranie lasów w Amazonii? Dzieje się tak, ponieważ lasy, nawet te największe, jak puszcza amazońska, nie mogą rosnąć bez zaopatrzenia w niezbędne składniki mineralne, a te pochodzą między innymi z pustyni, na przykład Sahary.

Piasek, porywany przez silne wiatry równikowe, jest rozsiewany po całym globie – nawozi tereny rosnące po drugiej stronie globu. Kiedy afrykańska ziemia, wyjaławiana przez silne eksploatacje przemysłowe i kopanie, zajmuje coraz większe tereny, zmienia się skład całej gleby. Składników mineralnych jest coraz mniej, a to, co porywa wiatr, jest słabą pożywka dla deszczów tropikalnych i stają się one rokrocznie uboższe. Jak widać, różnorodność ekologiczna warunkowana jest przez uzupełniający się łańcuch elementów, które nie mogą bez siebie funkcjonować. Dlatego tak bardzo ważne jest rozumienie komunikatów, które do nas docierają z mediów i zastanawianie się nad przyczynami ich powstawania.

 

Każdy z nas może wspomóc las

Problem karczowania lasów jest problemem globalnym, tak jak głód i susze, dlatego trudno jest go sprowadzić do naszego, lokalnego środowiska. Skala tego problemu ludzkiej działalności jest tak ogromna, że zniechęca, odpycha, nie daje się oswoić. Jak poprawić jakość powietrza, zachować różnorodność biologiczną, mieć dokąd pójść w letni dzień? Przecież nie ruszymy z łańcuchami na buldożery, nie zatrzymamy pędzącej gospodarki. Niestety, nie zatrzymamy. Ale każdy z nas może dokonać słusznego wyboru. Pierwszym z nich jest edukacja, a edukacja to książki.

 

Kiedy elektronika jest eko

Bardzo budującym jest sukces książki niemieckiego leśnika, Petera Wohllebena, pod tytułem „Sekretne życie drzew”. Fascynujące historie o zwyczajach lasu wciągnęły tysiące czytelników w Polsce. Czy wiecie, że drzewa się porozumiewają a także opiekują sobą nawzajem na starość? Że w łyżeczce od herbaty mieści się kilka kilometrów grzybni poplątanej z korzonkami, które razem tworzą sieć odżywczą drzewa? Jeżeli nie czytaliście tej książki, gorąco zachęcamy. To właśnie tu może zacząć się przygoda z ochroną drzew – zamiast książki w formie papierowej, warto wybrać e-booka.

Przed elektroniką nie uciekniemy, a już na pewno nie do lasu. Ale warto z niej korzystać mądrze. Takim mądrym wyborem są e-booki. Wnioski nasuwają się same – e-booka nie trzeba drukować, więc książka nie będzie trupem drzewa. Tutaj często przywoływane są argumenty, że część lasów to tereny hodowane, nie dzikie, a więc i tak przeznaczone są dla przemysłu papierniczego. Jasne. Ale nie zmienia to faktu, że w miejsce lasów hodowlanych można by posadzić te nieprzeznaczone do eksploatacji, aż zmniejszenie popytu na drukowane książki w końcu będzie odczuwalne dla przemysłu.

E-book co prawda nie prezentuje się tak spektakularnie w mieszkaniu jak rząd książek ułożonych kolorystycznie, ale to chyba nie o to chodzi, prawda? Książki czytamy dla siebie, a nie innych. Przecież nie prowadzimy dyskusji o tym, jak nasze kryminały pięknie wyglądają na półce, ale jaką mają fantastyczną zawartość.  A zawartość powieści elektronicznej jest taka sama jak papierowej. Po co więc zabierać sobie przestrzeń?

Jest jeszcze jedna, bardzo ważna funkcja e-booka, której nie ma książka tradycyjna. Kiedy potrzebujemy wrócić do konkretnej myśli czy zdarzenia, nie musimy nerwowo przerzucać stron, tylko wciskamy kombinację CTRL + F i wpisujemy szukaną frazę, a czytnik ją nam odnajduje. Koniec z szukaniem wątków, które nam uciekły! Poza tym, wielu z nas lubi czytać w komunikacji miejskiej czy przerwie w pracy. Zdarzają się doskonałe książki, które są naprawdę słusznych gabarytów (wydany w Polsce pod koniec 2018 roku zbiór opowiadań Kurta Vonneguta to ponad 900 stron wciągającej lektury!),i których po prostu nie mamy czasu czytać w domu. W takiej sytuacji książka elektroniczna to lekki i jasny wybór: zabierzemy ją wszędzie, odciążymy kręgosłup, nie zapomnimy jej zabrać z półki – raz ściągnięta na czytnik po prostu będzie na nas czekać.

E-booka można czytać w dowolnej pozycji bez nadwyrężania wzroku – większość modeli wyposażona jest w lampkę i możliwość powiększania znaków. Czytanie w łóżku, kiedy pozostali domownicy śpią przestaje być kłopotem – małe światełko lampki emituje dokładnie tyle światła ile potrzebujemy, by swobodnie czytać, a przy tym nie budzić innych.

Nasze wybory mają znaczenie, trzeba o tym pamiętać. Nawet, jeśli czujemy się maleńcy wobec niszczycielskiej machiny, nasz głos i decyzje potrafią drążyć skałę, a w tym przypadku – drążą nowe miejsca na koryta dla rzek i lasów. Dokonujmy mądrych wyborów, czytajmy dobre książki, chodźmy do lasu. To przecież on jest pierwszym domem i schronieniem całej ludzkości.

 

Autor: Natalia Soszyńska

 

 

➡️ Nie opuszczaj strony przed sprawdzeniem naszej księgarni Matura100procent 😉 Nie warto żałować przegapionych okazji 🙂