„Podobno w przemówieniu pierwsze zdanie jest zawsze najtrudniejsze. A więc mam je już poza sobą”. Tak swoją przemowę podczas wręczania Nagrody Nobla rozpoczęła Wisława Szymborska. Dobre, ale chyba znamy lepsze.

7 sprawdzonych sposobów na rozpoczęcie wypowiedzi maturalnej

Pierwsze zdanie podczas egzaminu jest jak „dzień dobry”. Pokazuje, że umiesz się zachować. Ale też, że przemyślałeś to, co masz do powiedzenia, uporządkowałeś wypowiedź, która ma teraz początek, środek i koniec. Tu będzie o początku. Bo cokolwiek mówią, liczy się pierwsze wrażenie.

Na myśliciela

Dostałeś do analizy zagadnienie, które zawsze siedziało ci na wątrobie. To znaczy: bardzo cię nurtowało. Nie dawało spać po nocach, kazało o sobie myśleć. No dobra, nie aż tak, ale jednak cię gryzło. I teraz masz szansę o tym opowiedzieć. Zacznij więc od tego, że bywasz człowiekiem zadumanym.

Na przykład tak: Zawsze zastanawiałem się, dlaczego…

Albo: Od dłuższego czasu myślałem o tym…

Chyba że skromniej: Bardzo mnie ciekawi, jak to się dzieje, że…

Na antropologa

Jeśli spróbujesz tego sposobu, pokażesz, że nad problemem zastanawiają się i wszyscy, i od zawsze. Po to w ogóle pisze się książki, więc trafisz w sedno. A ty o tym wiesz, co już jest atutem przeliczalnym na punkty. Chodzi o to, aby udowodnić, że zagadnienie, który spróbujesz przedstawić, jest – tu lubiane przez polonistów słowo, możesz go użyć w dalszej części wystąpienia – uniwersalne.

Powiedz zatem: Ludzie od zawsze próbowali się dowiedzieć…

Lub może: Człowiek od początku swojego istnienia zastanawia się…

Albo też: Ludzkości od wieków towarzyszy idea…

Na rzeczoznawcę

Twój temat jest jak pudełko czekoladek, nie tylko dlatego, że nigdy nie wiesz, na co trafisz. Przede wszystkim ma ci sporo do zaoferowania. Zawsze, ale to zawsze jest tam kilka określeń, które można zdefiniować. To brzmi bardzo profesjonalnie, bo każdą pracę naukową rozpoczyna się od opisania używanych terminów. Ale przede wszystkim to jasny przekaz, że zamierzasz mówić o tym, o czym ci kazano.

Zacznij zatem tak: Romantyzm to epoka… (Metafora to środek stylistyczny…)

Albo tak: Gdyby mi ktoś kazał zdefiniować szczęście (albo: marionetkę, miasto itp.), to powiedziałbym, że to…

I jeszcze jeden wariant: Nie jest łatwo wytłumaczyć, czym tak naprawdę jest symbol. Chyba skupiłbym się na tym, że…

 

Na gawędziarza

Nie jesteś u cioci na imieninach ani na imprezie z kumplami, więc o pewnych rzeczach mówić nie wypada. Ale o wszystkich innych już tak. Jeśli temat dotyczy miłości, nie bój się opowiedzieć na początek historii opowiedzianej w oglądanym ostatnio filmie. Tak pokażesz,  że to motyw eksploatowany bez końca, jak polski węgiel kamienny. Jeśli masz mówić o specyfice języka młodzieżowego, przytocz rozmowę zakręconej koleżanki z osłupiałą babcią. Albo opowiedz, jak znajomi z Warszawy śmiali się, gdy chciałeś iść na pole, gdy masz mówić o regionalnych różnicach językowych (lub odwrotnie, jeśli akurat jesteś z Warszawy). Zacytuj bohatera Samych swoich, gdy będzie mowa o gwarach.

W ten sposób pokażesz, że nie wykułeś motywów literackich na pamięć, ale umiesz odnieść temat do własnych doświadczeń. Że chcesz mówić od siebie, o tym jak rozumiesz dane zagadnienie. Masz przed sobą ludzi z krwi i kości, a nie z reguł gramatyki i epok literackich, docenią, gdy będziesz z nimi rozmawiał jak człowiek. Bo to też oznaka śmiałości i pewności siebie.

Może być tak: Kiedy ostatnio pojechaliśmy do sklepu… (Przemyśla, klubu, restauracji)

Albo: Pamiętam, jak moja babcia…

Ale też: Zanim tu wszedłem, rozmawialiśmy na korytarzu o…

Pewnie że taki life hack łatwiej da się wykorzystać przy tak zwanych tematach językowych, ale czasem i przy literackich daje efekt. W zupełnym sekrecie możemy jeszcze dodać, że to nie musi być ani twoje wspomnienie, ani nawet cudze. Oni tego akurat nie sprawdzają.

Na skarbnicę złotych myśli

„Trza być w butach na weselu” – ten cytat z Wesela podobno znają wszyscy. Innych już niekoniecznie. Zostają jednak cytaty z dzieł młodszych od Twojego pradziadka. A nawet od Ciebie. „Życie jest małą ściemniarą”. Tak śpiewa Igor Herbut, ale przecież o tym samym pisał Kochanowski, kiedy dowodził, jak bardzo się przejechał na wartościach, które wyznawał. A takie błyskotliwe powiązanie robi wrażenie. I znowu: dowodzi, że zrozumiałeś temat.

Więcej przykładów nie podamy, bo sam znasz ich mnóstwo. To znaczy: mają być takie, które utkwiły Ci w pamięci, przecież nie będziesz się uczył jeszcze tego. Podpowiemy tylko, że nadają się i fragmenty współczesnych książek, i polskiego rapu. Byle pokazać związek z tematem.

Na winnego, który ma coś na swoją obronę

Błądzić jest rzecz ludzką, więc i maturzysta może. Zamiast udawać człowieka spędzającego życie w szkolnej bibliotece, przyznaj, że akurat to zagadnienie, które masz omówić, nie należy do twoich ulubionych. Romantyzm to nie twoja bajka. Książki o miłości cię trochę nudzą, wolisz akcję. To jednocześnie szczerość (albo poza, w końcu wariografu tam nie mają) i zgrabny chwyt retoryczny, stosowany już dwadzieścia pięć wieków temu. Sposób mający taką długą tradycję musi być niezawodny. A komisję, znudzoną dwudziestym piątym wystąpieniem, może obudzić.

Spróbuj tak: Przyznaję, że czytanie poezji współczesnej nie jest moim hobby.

Lub tak: Kiedy zobaczyłem swój temat, od razu pomyślałem, że los mi trochę nie sprzyja.

Albo po prostu: Nie zamierzam ukrywać, że wolałbym, aby ten temat trafił się komuś innemu.

Już pewnie się zorientowałeś, że po takim początku ważny będzie nagły zwrot akcji. Jakieś mocne: ale, mimo to czy inne postaram się jednak

Na wiecznego optymistę

Może się wydawać, że to ostatnia deska ratunku, ale znamy wielu, którzy na takiej desce dotarli do samego brzegu. Niektórzy nawet nie zmoczyli koszuli. Temat maturalny, zawiera często pytanie, które łatwo sparafrazować i jeśli nie jesteś ostatnim pesymistą, od razu się zorientujesz, że ta szklanka, w której ci go podano, jest do połowy pełna. „Czego symbolem może być maska?” „Jak w dziełach kultury jest przedstawiana natura?” „Jakie zabiegi językowe wpływają na ekspresję tekstu literackiego?” Właściwie wystarczy powiedzieć te słowa w innej kolejności albo z dodaniem paru innych. „Natura w dziełach kultury to bardzo szerokie zagadnienie”. „Czytając teksty literackie, zauważamy, że na ich ekspresję składa się wiele zabiegów językowych”. „Czego symbolem może być maska? Pewnie wielu rzeczy, ale chciałbym się skupić tylko na paru kwestiach”. I tak dalej.

Bądź jak Robinson na bezludnej wyspie albo MacGyver i wykorzystaj to, co masz pod ręką. To taki maturalny recykling, czyli i modnie, i szlachetnie.

Wskazówki extra

  • Pamiętaj, że matura ustna to wystąpienie publiczne, dlatego liczy się początek, bo to część kompozycji. A za kompozycję są punkty przy ocenie.
  • Wejście smoka jest równie dobre jak skromność kontrolowana. Byle pokazać, że już zacząłeś i pokonujesz kolejne wytyczone stopnie.
  • W każdym wystąpieniu liczy się też to, jak mówisz, a nie tylko, co mówisz. Dlatego od pierwszego zdania bądź opanowany i nawiąż kontrakt wzrokowy z komisją.
  • Dawka pocieszenia: Pierwsze wrażenie jest ważne, ale komisja jest od też od tego, żeby o nim zapomnieć, jeśli nie będzie najlepsze. Masz dziesięć minut na swoje wystąpienie i nikt ci nie przerwie, jeśli nie będziesz tego chciał. Gdyby więc nie poszło od razu masz drugą szansę, – przy argumentach.