Matura ustna z polskiego – jak sobie poradzić?

W piętnaście minut możesz posprzątać na biurku, przejść jeden poziom niezbyt wymagającej gry albo przygotować sobie owsiankę z owocami. Jeśli jednak zdajesz egzamin ustny z języka polskiego, żadna z tych opcji nie wchodzi w grę. Możesz więc zrobić coś, co w efekcie okaże się właśnie przejściem na kolejny level. Opracować solidny plan wystąpienia.


Zrób to sam: plan wystąpienia maturalnego

Matura ustna jest jak szafka z Ikei: składasz ją z podanych elementów, a potem podziwiasz swoje dzieło i czujesz się dumny jak twórca teleskopu mikronowego. Jest tylko jedna różnica. Sam musisz sobie napisać instrukcję obsługi. Potrzebna będzie: kartka, długopis, skupienie uwagi, jeden temat maturalny, w którym jest zawarte polecenie, kilka tekstów kultury, w tym ten z zestawu. I przysłowiowy kwadrans.

Plan wystąpienia maturalnego to nic innego jak opisanie krok po kroku, co będziesz mówił. Czego użyjesz najpierw, a czego potem, od czego zaczniesz, a na czym skończysz.

Chcesz na spontanie? Wszystko można, ale tym razem nie radzę. To nie rapowa nawijka, ale publiczne wystąpienie, w którym obowiązują określone zasady. Każdy element ma swoje miejsce.

Rozpakowanie elementów

Możemy to powtarzać do znudzenia albo do momentu, aż zapamiętasz. Najważniejszy jest temat, która wyznacza pole działania. Co masz mówić, jak masz mówić. Nie informuje tylko po co, ale to akurat sam wiesz. Skorzystaj z jego dobrych rad. Podkreśl, co każą ci zrobić, i do czego się odwoływać. Tu nie zawsze panuje dowolność, czasem trzeba wybrać teksty kultury tylko z jednej epoki albo z określonego gatunku i tego nie przeskoczysz. A jeśli ci umknie tak ważny szczegół, zostaniesz potem z piątą nogą do twojego stołu z Ikei. Jeśli wiesz, co chcę powiedzieć.

Gotowe? To teraz pojawia się magiczna liczba trzy. Nie chodzi jednak o zaklinanie rzeczywistości, ale o porządek. Teza, argumenty, zakończenie. Napisz to sobie wielkimi literami, dzieląc kartkę właśnie na trzy części. Niby każde dziecko potrafi, a jednak wielu maturzystów traci punkty za brak porządku w wystąpieniu, które wynika z chaosu na kartce. Stres ma swoje prawa i może ci pomieszać szyki, a wtedy ten kawałek papieru będzie twoim jedynym sprzymierzeńcem.


Faza I: Zmagania z tezą

O tezie poloniści potrafią mówić godzinami, przerabiałeś to na własnej skórze. Ale nie, wcale nie musisz zaczynać bezpośrednio od niej i wpadać w panikę, że akurat żadna do głowy nie przychodzi. Mózg nie wymyśla takich rzeczy na zawołanie, musi się trochę postarać. Czasem teza pojawia się sama, bo temat ci leży, jeśli jest inaczej, weź ją sposobem – szukając skojarzeń. Może wcześniej niż sama teza przyjdą ci do głowy teksty kultury i to one podpowiedzą którędy droga. Zapisz je sobie, nawet znacznie więcej, niż będzie potrzebne, a potem wykreślaj zbędne. Tak dojdziesz do tezy drogą eliminacji, zawężania tematu.

Jeden tekst kultury masz przed sobą i on może ci wskazać kierunek. Jeśli w temacie stoi: „Jak twórcy przedstawiają miłość rodzicielską?” i dostałeś tren Jana Kochanowskiego, to tak, jakby ci ktoś szeptał do ucha, że ta miłość jest często pokazywana przez pryzmat śmierci dziecka. Ten sposób na tezę sprawdza się zawsze, choć oczywiście nie jest jedyny.


Faza II: Zapunktuj

Pewnie argumenty zajmą na kartce znacznie więcej miejsca niż teza, ale tak naprawdę z nimi powinno iść szybciej. Wiadomo, najtrudniejszy pierwszy krok. Argumenty to nic innego niż dobre interpretacje tekstów kultury. Jeśli wcześniej nie zapisałeś ich sobie gdzieś na boku, to teraz od tego zacznij.

Każdy argument to jeden punkt, a w każdym punkcie są jeszcze podpunkty. Podpunktów do podpunktów już nie rób, bo zgubisz się w swojej instrukcji. Ale też nie myśl, że czegoś nie warto zapisywać, bo przecież zapamiętasz. Tam, gdzie właśnie siedzisz, masz zupełnie inną perspektywę niż przed stołem komisji. Dlatego zanotuj nawet oczywistości, jak autor przywoływanego dzieła, epoka, gatunek literacki.

Pamiętasz, jak pisałeś w zamierzchłej przeszłości plan opowiadania czy innej legendy? Jak kazano ci znaleźć to, co najważniejsze i ująć w jak najkrótsze zdania, a nawet równoważniki zdań? Unikać przymiotników, zbędnych określeń, podawać konkrety? Pamiętasz. I właśnie to ci się teraz przyda (oto dowód, że czasem przydatne okazują się rzeczy, które robiliśmy w szkole podstawowej bez większego entuzjazmu).

W twoim planie nie ma pełnej wypowiedzi. Gdy zostaniesz prezydentem, będziesz miał podczas wystąpienia calutki tekst, choć zwykle pisany przez kogoś innego. Na razie wystarczą ci uporządkowane hasła: zapisane od pauz, każde otoczone kółkiem, albo wyróżnione inaczej. Każdy argument to zestaw takich haseł.

Pierwszy z nich to oczywiście wnioski z analizy podanego tekstu kultury. Może cię ponieść ułańska fantazja, i jeśli chcesz temu zapobiec, podnoś wzrok na swoją tezę (jest już wyżej sformułowana), żeby wyłowić z dzieła tylko to, czego potrzebujesz. Pamiętaj: tworzysz własny plan, a nie streszczenie fragmentu czy książkową interpretację wiersza bądź obrazu.


Faza III: Powiedz: sprawdzam

Wielu maturzystów zachowuje się tak, jakby miało wnioskofobię albo chciało przechytrzyć szanowną komisję i uniknąć ich sformułowania. Niektórzy próbują się wykpić legendarnym „Sądzę, że moje argumenty potwierdzają przyjętą tezę”. Ten numer nie przejdzie, bo przecież każdy sądzi swoją miarą… O wnioskach też łatwo zapomnieć, bo gdy przychodzi na nie czas, myśli się już o tym, że zaraz padnie „Dziękuję” i rozpocznie się równie stresująca rozmowa. Tym bardziej warto je zapisać.

Pewnie przypomni ci się pani od pasowania na ucznia, ale i tak to padnie: wnioski sformułuj pełnym zdaniem. Miej na kartce dokładnie taki tekst, jaki chciałbyś od siebie usłyszeć. Tu już nie czas na burzę mózgu, notowanie spostrzeżeń. Zapisz jedno pełne zdanie, potem dwa możesz dodać od siebie. Ale niech ono będzie, by wybrzmieć w odpowiednim momencie.

Na koniec rzecz ważna, choć wygląda na wygłupy. Twój plan należy tylko do ciebie. Nie bój się podkreślać tego, co wydaje się najważniejsze, bierz w kółeczka, rób ramki, kropki, krzyżyki, falbanki. Stosuj wykrzykniki przy fragmentach szczególnie istotnych. Podkreślaj, dorysowuj strzałki, łącząc to, co z siebie wynika. Taka zabawa pozwala uporządkować materiał i zapanować nad stresem. Graficzne elementy pomagają zapamiętywać cudze słowa i wprowadzają ład we własne myśli.

Dlaczego warto mieć plan?

  1. Taka dawka adrenaliny, jaką się funduje maturzystom, nie wszystkim służy. Znane są przypadki całkowitej pustki w głowie, a nawet próby poddania się bez walki. Przed jednym i drugim doskonale chroni plan wystąpienia. W ostateczności go przeczytasz, ale raczej potraktuj to jak ściągę.
  2. Jeśli siądziesz przed komisją z pustą kartką, wyjdziesz na kogoś, komu średnio zależy. Będziesz miał ze sobą dowód nieprzygotowania, ale egzamin to nie lekcja i nie możesz zgłosić, że akurat się nie nauczyłeś. Z planem zawsze jest wygląda się profesjonalnej niż bez planu. Znów działa zasada: jak coś widzą, to z ciebie nie szydzą.
  3. Pracując nad planem, robisz testową wersję egzaminu. Wyświetlają ci się w głowie kolejne zdania, które wypowiadasz, a czasem wręcz słyszysz, jak mówisz. Można powiedzieć, że to jedyny moment w twoim życiu, kiedy dowiadujesz się, co będzie w – nieodległej, ale jednak – przyszłości.
  4. Kartka papieru i długopis wielu ludziom pomogły w podjęciu trudnych decyzji. Bo zobaczyli, co jest najważniejsze. Podczas pisania musisz sformułować myśli, a wtedy się okazuje, czy mają sens. Poddajesz je próbie ubrania w słowa. Nie wszystkie przechodzą ją zwycięsko. Czyli możesz też uniknąć zbędnej kompromitacji.